Zawsze szukajcie prawdziwego oblicza Boga.Benedykt XVI

16.10.2012: Nauczanie Biskupa Stanisława Napierały

KRZYŻ – ZNAK JEZUSA

 

 

„Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy”. Wielkim dziełem Boga jest Krzyż. Raz w roku obchodzimy Święto Podwyższenia Krzyża. To święto mówi: Podnieśmy krzyż! Podnieśmy go wszyscy, żebyśmy zobaczyli w nim wielkie dzieło Boga, żebyśmy je sobie przypomnieli.

I

Gdy mówimy Krzyż, myślimy najczęściej o znaku wykonanym z takiego czy innego materiału: drewna, kamienia, metalu.  Krzyż jednak to coś więcej. Pan Jezus kiedyś powiedział, „Ja, gdy będę wywyższony nad ziemię, wszystkich przyciągnę do siebie”. „Gdy będę wywyższony nad ziemię” – mówiąc te słowa myślał o krzyżu, na którym miał umrzeć, na którym Bóg miał objawić swoją miłość ku ludziom, największą miłość. I to jest Krzyż. Krzyżem jest Jezus Chrystus ukrzyżowany. Wywyższony na krzyżu, umierający na nim, ukazał się jako Żywy Krzyż.

I tak mamy dwa pojęcia Krzyża. Krzyż – znak i Krzyż – Jezus Chrystus. Krzyż – znak Jezusa i Krzyż – Jezus Chrystus – wielkie dzieło zbawienia, o którym nie powinniśmy zapominać.

„Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy”. Święto Podwyższenia Krzyża celebrujemy, żebyśmy na nowo zauważyli znak Krzyża w swoim mieszkaniu, w swoim otoczeniu, w miejscach publicznych, w szkołach, w szpitalach, urzędach, przy drogach, wszędzie, gdzie nasze życie przebiega. Trzeba mówić, że Krzyż jest nam potrzebny wszędzie. To nie my dajemy Krzyżowi prawo być obecnym w przestrzeni publicznej, lecz Krzyż, okazując nam miłość, daje nam prawo do niego wszędzie, gdzie żyjemy, pracujemy, jesteśmy. Warto to sobie przypomnieć, ponieważ ciągle pojawiają się jacyś ludzie, którzy chcieliby Krzyż nie tylko usunąć, ale wprost go zniszczyć, żeby nigdy go więcej nie wspominać. Pojawiają się pomysły głoszące, że miejsce Krzyża jest w kościele, albo na cmentarzu, a nie w naszym życiu publicznym.

Usuwając Krzyż człowiek pozbawia się czegoś ogromnie ważnego. Św. Paweł pisze: „Nie daj Boże, żebym miał się chlubić z czego innego, jak tylko z Krzyża Jezusa Chrystusa”. Św. Paweł poczytuje sobie za wielką łaskę, iż mógł stanąć blisko Krzyża, że mógł doświadczać Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego. Pisał, że cieszy się i wszystko poczytuje sobie za śmieci wobec wartości i dobra, którym jest Jezus Chrystus Ukrzyżowany. To jest właściwe odczytanie daru Bożego, jakim jest Krzyż. To jest wielkie dzieło zbawienia. „Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy.”

II

Dzisiejsza Ewangelia wskazuje na krzyż Jezusa Chrystusa. Czyni to sam Jezus, gdy wobec ludzi, którzy się zgromadzili, w pewnej chwili powiedział: „Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, będzie odrzucony przez starszych, będzie zabity”. Mówił to zupełnie otwarcie. Jezus, wypowiadając te słowa, myślał o swojej śmierci na krzyżu. Mówił o niej Żydom, którzy gromadzili się przy Nim w nadziei, że On jest oczekiwanym Mesjaszem. Chcieliby Go widzieć jako Mesjasza w sensie politycznym, który ich wyzwoli z niewoli rzymskiej. Tymczasem Jezus mówił o sobie, że będzie cierpiał, będzie odrzucony, będzie zabity.  Mówił bez dwuznaczności. No więc szok. Szoku doznali nawet sami Apostołowie. Piotr wziął Jezusa na bok i zaczął Go upominać: Nie przyjdzie to na Ciebie. To niemożliwe. Ty jesteś Mesjaszem. I myślał Piotr o Mesjaszu, który miałby wyzwolić Izraela. Jezus nie wprowadza korekty w swoje słowa, by zadowolić Piotra. Przeciwnie, mówi mu mocno: „Zejdź mi z oczu szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”. Myślisz o wyzwoleniu swojego narodu z niewoli politycznej. Tymczasem wsłuchaj się w moje słowa. Jestem Mesjaszem, jak co dopiero powiedziałeś, ale w innym znaczeniu.

Trudny do przyjęcia jest Jezus Ukrzyżowany. Jezus, który czyni cuda, który mówi porywająco, który się przemienia i promieniuje z Niego Bóstwo, taki Jezus pociąga, imponuje. Ale Jezus, który mówi, że będzie cierpiał, że będzie odrzucony, że zostanie zabity, taki Jezus jest trudny do zrozumienia i wprost niemożliwy do przyjęcia. Żydzi mówili, że jest zgorszeniem, a poganie, że jest głupstwem. Jednak dla św. Pawła i dla prawdziwie wierzących Jezus Ukrzyżowany i Zmartwychwstały jest mocą Bożą i Bożą mądrością.

III

Zwróćmy uwagę na jeszcze jedno zdanie, które słyszymy w dzisiejszej Ewangelii. Wypowiada je Jezus: „Jeśli kto chce pójść za Mną niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje.” To wspaniałe słowa. Zmuszają do refleksji.

Bracia i Siostry, któż z nas nie ma krzyża! Nawet dzieci go mają, chociaż wydawałoby się, że one jeszcze nie cierpią i nie mają problemów. One też mają swój krzyż.  I młodzież ma swój krzyż, i dorośli go mają i posunięci w latach i księża i siostry i ludzie świeccy. Nie ma człowieka, który by nie miał swojego krzyża. Nieraz wydaje się, że komuś bardzo się powodzi, wygląda dobrze, jest zdrowy, posiada majątek, więc nie ma krzyża. Ale gdy zbliżymy się do niego, zaczniemy z nim rozmawiać, zobaczymy, że i on ma swój krzyż, i to nieraz bardzo ciężki.

Każdy ma swój krzyż. I co robić z tym krzyżem? Można zawodzić, można nawet przeklinać. Czemu ja mam taki krzyż? Czemu ja? Trudno się pogodzić ze swoim krzyżem. Są ludzie, którzy upadają pod ciężarem krzyża, załamują się, wpadają w chorobę, w depresję, odbierają sobie życie. Pan Jezus wskazuje inną możliwość: „Jeśli kto chce pójść za Mną niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje”. Trzeba podnieść swój krzyż, trzeba mu się przyjrzeć, trzeba go rozpoznać, ująć i ponieść za Jezusem, trzeba z nim iść drogą, którą idzie Pan. I co wtedy? Wtedy dojdę i to dzięki krzyżowi, jaki mam, do miejsca, które nazywa się zmartwychwstaniem. Zmartwychwstanę. Zmartwychwstanę w sensie osiągnięcia mocy ducha, która mi pomoże dźwigać ziemski krzyż.

W mojej posłudze kapłańskiej i biskupiej spotkałem ludzi, do których na pierwszy widok nie wiedziałem jak się odezwać.  Wszystko bowiem, co mógłby człowiek powiedzieć, nie wydawało się odpowiednie, a nawet mogło stać się jakimś bolesnym dotknięciem. Wszak było to cierpienie wielkie, niemoc, bezsilność, ciężki krzyż i to nieraz już od wielu lat dźwigany. I wówczas obarczeni krzyżem, mężczyzna lub kobieta, wyczuwali moją bezradność wobec nich i wychodzili mi naprzeciw: „Ksiądz Biskup chyba nie wie, co ma teraz powiedzieć?”.  „Tak, nie wiem” – odpowiedziałem. „Ja mojej sytuacji za nic bym nie zmieniła. Odkryłam Jezusa z krzyżem. Jest mi ciężko, ale mam moc w duchu, mam radość i pokój. Za nic krzyża mojego nie oddam”. Tajemnica Krzyża. Pani, która mi to mówiła, widocznie poszła ze swoim krzyżem za Chrystusem, poszła Jego śladem i doszła do zmartwychwstania już tu w ziemskim życiu. Zwyciężyła lęk, zwyciężyła cierpienie, żyje. Weszła w zmartwychwstanie, które jest celem naszego życia. Zmartwychwstanie ze śmierci życia tu na ziemi, ażeby znaleźć się w życiu, którym żyje Bóg.

IV

Nasze powołanie to żyć życiem, którym żyje Bóg. A jakim życiem Bóg żyje? Niemożliwe je opisać. Jest to wszak pełnia życia; pełnia, w której jest pełnia radości i pełnia szczęścia. Jest w nim spełnienie tego pragnienia, jakie każdy człowiek nosi w sowim sercu. Jestem głęboko przekonany, że każdy, kto dziś tu się znalazł, otrzymał łaskę, aby stanąć na miejscu naznaczonym Krzyżem. Nie tylko znakiem Krzyża, ale Krzyżem, którym jest żywy Jezus Chrystus, Bóg Zbawiciel.

Bracia i Siostry! Spróbujmy na tym miejscu wziąć krzyż swojego życia i pójść z nim za Jezusem, by Go naśladować.

Panie Jezu, błogosław nam. Jezu Ukrzyżowany i Zmartwychwstały, obejmij nas swoją miłością i mocą. Udziel nam swojej mądrości. Pomóż nam, abyśmy umieli nasz krzyż podjąć i iść z nim za Tobą, żebyśmy Ciebie naśladowali, i żebyśmy się znaleźli tam, gdzie jest Twoje zmartwychwstanie.

Najnowsze

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. OK