TV Diecezji Kaliskiej Radio Rodzina Opiekun eKAI FB Diecezji Kaliskiej INSTAGRAM Diecezji Kaliskiej Twitter Diecezji Kaliskiej

Prymas i Jan Paweł II (I)

Prymas i Jan Paweł II (I)

Kard. Stefan Wyszyński dostrzegał i podkreślał dwa wymiary własnej więzi z Papieżem - Polakiem, osobisty, ściśle ,,spersonalizowany” oraz historyczny, o randze ogólnopolskiej, ogólnokościelnej i światowej. W pewnym sensie, można nawet zaryzykować twierdzenie, że łączność Papieża z Polską i jej Prymasem, miała swoje znaczenie geopolityczne.

Pierwszy wymiar doszedł do głosu np. wtedy, gdy po październikowym konklawe 1978 roku Prymas tłumaczył w swoich zapiskach, dlaczego chciał uniknąć nagłego przypływu popularności w Rzymie i odmawiał spotkań z europejskimi politykami. Wyjaśniał, że jego miejsce nie znajduje się przy ,,Papieżu, Przyjacielu i uczniu”, ale na granicy polsko-sowieckiej, gdzie jego zadaniem jest czuwać nad Kościołem Bożym. Określił zatem Papieża mianem swojego przyjaciela i ucznia.

Oddać życie za przyjaciół
Powszechnie wiadomo, jak ta przyjaźń stopniowo rodziła się, kształtowała, krzepła, aby pełnię trwałości i dojrzałości osiągnąć, może nieco paradoksalnie, w niesłychanie dramatycznych okolicznościach, na dwa tygodnie przed śmiercią Prymasa Polski, kiedy w obliczu zamachu na Ojca Świętego Jana Pawła II, tuż przed przystąpieniem do sakramentu pokuty, Kardynał oświadczył wobec spowiednika: ,,Ostatnie wydarzenie, związane z Ojcem Świętym zespoliło mnie z nim na przepadłe. Jestem z nim duchem i żyję dla niego, nawet gdy będę na progu życia”.
W tym momencie istotnie ujawniła się pełnia przyjaźni, o której mówi Jezus w Ewangelii: prawdziwa miłość to oddać życie za swoich przyjaciół (por. J 15, 13). Ks. Prymas naśladując Mistrza, wcielił na swój sposób ducha Jego Ewangelii, gdy po zamachu na Jana Pawła II wezwał wiernych, aby odtąd modlitwy zanoszone w intencji wyzdrowienia kardynała, skierowali ,,ku Matce Chrystusowej” błagając o ocalenie Papieża. Formułując ten apel Prymas niejako poświęcał własne życie dla życia swojego ,,Przyjaciela i ucznia”, a teraz również w nowym charakterze ojca, choć dużo młodszego wiekiem.
Są to jednak sprawy między nimi ,,ostateczne”. W przemówieniu do Rady Głównej Episkopatu z 22 maja 1981 roku umierający Prymas raz jeszcze powrócił do wątku swojego osobistego związania się z Papieżem. Nazwał tę niezwykłą więź ,,synchronizacją życia”: ,,Ojciec Święty! Nie potrzebujemy mówić o naszych do niego uczuciach i o tej dziwnej po prostu synchronizacji naszego życia, zwłaszcza w ostatnich latach, aż do tego momentu. Ta synchronizacja mnie osobiście zobowiązuje mocno wobec Ojca Świętego, i ja to zobowiązanie przyjmuję świadomie, z pełnym zrozumieniem i uległością”.

Karol Wojtyła: intelekt ożywiony duchem
Tym niemniej, również w okresie wcześniejszym, po wyborze Jana Pawła II, kard. Wyszyński wielokrotnie wypowiadał się na temat jego wielkości, tak publicznie, jak i też prywatnie, i pochwały te nie były wcale podyktowane okolicznościową kurtuazją, ale wynikały z głębokiego, wewnętrznego przekonania, z kilkudziesięciu lat wzajemnej znajomości. Prymas podziwiał Karola Wojtyłę jako wybitnego intelektualistę, człowieka myśli, naukowej dysputy, ale nade wszystko głębokiej wiary oraz intensywnej modlitwy.
Już w sierpniu 1967 roku, gdy kardynał Wojtyła prowadził rekolekcje dla biskupów na Jasnej Górze Prymas oceniał, że rekolekcje ,,ujawniły całe bogactwo duszy konferencjonisty. W naszym gronie jest to bodaj najbardziej przemodlony myśliciel”. Tę myśl powtórzył w kazaniu na temat Papieża-Polaka wygłoszonym w drugą rocznicę wyboru, 16 października 1980 roku. Stwierdził, że Ojciec Święty ,,jest człowiekiem żywej wiary i gorącej modlitwy”. Reprezentuje ponadto ,,umysłowość niezwykłą, o wielkiej formacji filozoficznej i teologicznej”. A zatem Prymas dostrzegał w Karolu Wojtyle oryginalną syntezę modlitwy i myśli, wiary i rozumu, ogromnie cenną równowagę, o którą nie jest wcale łatwo i której zachwianie znamionuje zawsze epokę duchowych kryzysów w chrześcijaństwie.

Październikowe konklawe zwycięstwem katolickiej Polski
Obok owego osobistego, wewnętrznego wymiaru przyjaźni z Papieżem Ks. Prymas, jak mało kto, świadomy był historycznego znaczenia jego wyniesienia i pontyfikatu - dla Polski, Kościoła i całego świata. W rozstrzygnięciu konklawe z października 1978 roku widział akt epokowego dowartościowania roli katolickiej Polski, zawsze wiernej, a tak często krzywdzonej i nawet teraz, w dekadach po II wojnie światowej, niesłusznie krytykowanej. W zapisie z 31 grudnia 1978 roku kardynał Wyszyński zauważał: ,,Do wymiaru światowego należy bodaj wybór Polaka na Stolicę Piotrową poprzez tajemniczą śmierć dwóch papieży. Polska, tak bardzo krytykowana przez różne państwa (Francja, Belgia, Holandia, Niemcy), stała się nadzieją krajów katolickich ujawnioną w wyborze Polaka na głowę Kościoła – i to takiego Polaka”.
Niespodziewanie dla powierzchownych obserwatorów, niemniej w sposób logiczny i zasadny okazało się, że Polska ma jednak coś ważnego do zaproponowania światu, że jej zrośnięta nierozerwalnie z katolicyzmem narodowa tradycja duchowa pozytywnie weryfikuje się w Kościele powszechnym, który poprzez konklawe uznał, że syn Polski godny jest, aby zasiąść na tronie Piotrowym. Kard. Wyszyński dopatrywał się w tym uznania słuszności również własnej koncepcji i wizji służenia Kościołowi w Ojczyźnie.

„Przekraczał wiele czasów”, ale ,,dochował wierności Polsce”
Dla Prymasa istotne było wreszcie, że papieżem został ,,taki Polak”, to znaczy osoba, której cechy i dokonania stanowiły niepodważalną przesłankę wyboru. Arcybiskup krakowski nie został Papieżem przypadkiem bądź też za sprawą jakiejś politycznej ,,koniunktury” i określonych kalkulacji, ale dzięki temu, czym sam się stał i co wniósł w życie Polski i Kościoła. W liście do Jerzego Turowicza z 1980 roku Prymas napisał, że Karol Wojtyła ,,przekraczał wiele czasów”.Wyjątkowość tej postaci polegała na tym, że sięgała ona dalej i wyżej niż inni. Wojtyła ,,wyprzedzał swoim stylem życiowym, swoim myśleniem, pracą – wszystko, co Go otaczało i wszystkich, którzy wokół Niego żyli. Choć prawdą jest, że człowieka kształtuje w jakimś wymiarze środowisko i otoczenie, to jednak oczywistością jest, że Jan Paweł II
mało zawdzięcza otoczeniu, bo je przerastał po każdym względem”. Biorąc pod uwagę fakt, że Prymas był zwykle oszczędny, powściągliwy i wyważony w sporządzaniu personalnych ocen, zwłaszcza na forum publicznym, oraz uwzględniając jego temperament trzeźwego socjologa, badacza poddającego rzeczywistość krytycznemu oglądowi, powyższe pochwały, w których uwidacznia się nietypowa dla Wyszyńskiego, ,,romantyczna” idea wybijającego się ponad resztę bohatera, uznać wypada za przejaw najwyższego uznania, podziwu i szacunku. Nikt, poza nowym Papieżem, nie mógł usłyszeć choćby zbliżonych w tonie opinii, Prymas bowiem zwykł raczej wypowiadać się raczej cierpko, z niejakim dystansem, co najwyżej pobłażliwie o większości osób, z którymi się spotykał. Zdaniem Kardynała Papież z Krakowa od dawna wzbijał się ponad otoczenie, ale musiał zarazem czerpać nieustannie z dziedzictwa Polski i polskości i dzięki niemu rosnąć. Jan Paweł II ,,dochował wierności Polsce”. 
Już pierwsze lata i dokonania jego pontyfikatu tego dowiodły, a kwintesencją papieskiego myślenia o Polsce stały się słowa wypowiedziane w homilii na krakowskich Błoniach, 10 czerwca 1979 roku: ,,Proszę was, - abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię «Polska», raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością”. Ścisłe zespolenie się z polskością, ciągłe odwoływanie się do źródeł ojczystej kultury, aby na nowo włączyć je w obszar wartości uniwersalnych i tam, na szerokim forum świata z mocą wyeksponować to stałe znamiona papieskiego posługiwania Jana Pawła II, warte przypomnienia w dobie, gdy jakże wiele wątpliwej klasy ,,autorytetów”, osób przestrzeni publicznej wstydzi się Polski i polskości oraz otwarcie, wręcz z bezczelnością o tym mówi. Papież oczywiście kształtował w ciągu życia swój intelektualny i duchowy profil niezależnie od Prymasa, ale przecież nacechowany gorącym patriotyzmem styl kard. Wyszyńskiego nie pozostawał dla niego bez znaczenia, kiedy współpracowali w łonie Episkopatu Polski, a Metropolita krakowski podpisywał się bez zastrzeżeń pod wszelkimi aktami publicznej działalności Prymasa.

Ks. Piotr Jaroszkiewicz

Powrót do listy