Kochać i być kochanym to czuć słońce z dwóch stron.św. Bernadetta

22.08.2012: Nauczanie Biskupa Stanisława Napierały

Pasterska miłość. Seminarium Duchowne, św. Józef

 

 

 

 

I

 

„Szymonie, Synu Jana, czy miłujesz mnie więcej, aniżeli ci? Czy miłujesz mnie? Czy kochasz mnie? Panie, Ty, wiesz, że Cię kocham, Ty wszystko wiesz. Ty wiesz, że Cię kocham... Paś baranki moje, paś owce moje”.

 

Znacie Księża Neoprezbiterzy tę niezwykłą rozmowę Jezusa Zmartwychwstałego z Piotrem w obecności innych Apostołów. Rozmowę, w której Jezus powierzył Piotrowi urząd Najwyższego Pasterza w Kościele. Piotr mógł się spodziewać innych pytań: Piotrze, zrozumiałeś swój upadek? Nawróciłeś się? Nic z tego, tylko to jedno.Czy miłujesz mnie?

 

Drodzy Księża, chyba Duch Święty tak to Słowo Boże dzisiejszej Liturgii ustawił, że je słyszycie nazajutrz po waszych święceniach kapłańskich. Wolno więc rozmowę Jezusa Zmartwychwstałego z Piotrem, odnieść do każdego z was.

 

Nazajutrz po święceniach Jezus tu, u św. Józefa, w zaciszu jego domu, pyta Cię o miłość. Bo miłość jest najważniejsza. Oczywiście, ważne jest zdrowie i siły, i zdolności, i umiejętności, i wiedza, i formacja, i zapał, i ambicje. Wszystko jest ważne. Wszystko jest potrzebne w posłudze kapłana. Ale miłość jest najważniejsza. Bez miłości wszystko inne jest martwe.

 

Nie bójcie się jakiegokolwiek miejsca w Winnicy Pańskiej. Nie lękajcie się żadnego środowiska. Nie mówcie, że coś wam będzie nieznane, że ludzie będą tacy, a nie inni. Pamiętajcie o  jednym – o miłości. Miłość jest kluczem, który otwiera serca ludzi. Jeżeli tym kluczem będziecie się posługiwać, otworzycie wszędzie każdego człowieka, by, otwarty, mógł przyjąć Ewangelię.

 

Miłość pasterska. Ją chce Jezus, jakby w zwieńczeniu całej waszej formacji seminaryjnej, włożyć wam do serc, umysłów, sumień. Miłość jest najważniejsza. Jezus pyta o miłość do Niego. Czy miłujesz MNIE? Czy jesteś rozkochany w Chrystusie? Miłość Chrystusowa jest źródłem apostolskiej posługi, misji, wszystkiego. Miłość Chrystusa, czyli zauroczenie Nim. Być Nim napełniony, być z Nim zjednoczony, być pełen radości tak, że nie możesz już tego zamknąć tylko dla siebie, lecz czujesz rozpierającą potrzebę, by iść i o Nim mówić ludziom, także tym, których oblicza jakby zamarły i zdają się nieczułe, obce, zamknięte na Ewangelię. Będziesz im mówił o Jezusie ukrzyżowanym, zmartwychwstałym, Królu wszechświata, Królu dziejów, Królu wiecznej chwały, o Jezusie Miłosiernym. Będziesz im mówił, jeśli tylko Go kochasz, kochasz więcej niż inni ludzie. Wyobrażam sobie na tym miejscu obecnych z nami Maryję i Józefa, przytakujących słowom, niemej rozmowy Jezusa, ich Syna, z każdym z was.

 

 

 

II

 

Drodzy Neoprezbiterzy,

 

Formowaliście się przez sześć lat w naszym Seminarium Duchownym. Myślę, że wychodząc z Seminarium zabieracie z niego bogate wspomnienia. To jest wasze Seminarium. Ono pozostanie w was jako miejsce, które Pan wybrał, aby, powoławszy was, w nim was postawić, byście się w nim formowali, zdobywali wiedzę, byście kształtowali się jako kapłani. Jestem przekonany, że będziecie do waszego Seminarium wracać sami i będziecie przyprowadzać do niego ludzi, zwłaszcza ministrantów.

 

Seminarium nasze zawsze jest otwarte. To otwarcie wpisaliśmy w zawołanie: Deo et societati. „Dla Boga i społeczeństwa” Jest ono kolebą kapłanów naszej Diecezji i jest środowiskiem intelektualnym i środowiskiem apostolatu intelektualnego.

 

 

 

III

 

W cieniu lub raczej w blasku naszego Seminarium jest „Wychowawca wychowawców” – Święty Józef. On jest w znaku obrazu, przed którym się znajdujemy. W kopii tego Obrazu przemierzył całą naszą Diecezję na początku jej istnienia. Pierwszy zszywał ją powstałą z sześciu części diecezji macierzystych w jedną całość. Wtedy diecezjanie zaczęli sobie uświadamiać, że są jedną wspólnotą. W wizerunku obecnego w Seminarium Obrazu św. Józef was kształtował i wychowywał. Przychodziliście też w ciągu studiów tu, do Jego Sanktuarium i myślę, że nawiązała się szczególna więź między każdym z was i św. Józefem.

 

Ośmielam się powiedzieć, że dziś św. Józef raduje się, iż – 21 młodych kapłanów – neperezbiterów, pierwsze kroki po święceniach tu do niego skierowało. Jezus na początku swojej publicznej działalności przyszedł do Nazaretu, gdzie się wychował. Wyście przyszli tu, świadomi, że św. Józef był waszym Wychowawcą, cichym, dyskretnym, jakby nieobecnym, a przecież w waszym życiu bardzo obecnym.

 

Pragniecie dzisiaj św. Józefowi za wszystko podziękować, pragniecie z wiarą i miłością powierzyć mu siebie na wszystkie lata swojej kapłańskiej posługi.

 

Święty Józefie, opiekuj się nami, prowadź nas razem z Maryją, jak na Kaliskim Obrazie prowadzisz Jezusa naszego Pana i Zbawiciela.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. OK